Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zdrowie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 lipca 2015

Dłonie i ich siła

W prawie wszystkich kulturach istnieje pojęcie energii życiowej, która nazywana jest na wiele sposobów ale określa tę samą siłę, która płynie w każdym z nas. Przenika ona wszystkie rzeczy i wprawia w ruch. Pulsuje także w naszych dłoniach, dlatego w nich mamy moc uzdrawiania i przywracania równowagi energetycznej organizmu. Nazywana prana, mana, chi lub po prostu siłą życiową. To ona przejawia się w porach roku, ruchach planet, przypływach i odpływach, żywiołach. Jest pulsującą energią, które istnieje we wszystkim co istnieje. Przepływa także przez nasz organizm i sprawia, że funkcjonujemy, działamy, myślimy, po prostu - jesteśmy. Jeżeli płynie w nas bez przeszkód, wówczas dopisuje nam zdrowie zarówno na poziomie fizycznym, mentalnym i duchowym. Może jednak być ona nadwerężona poprzez sposób myślenia, emocjonalne nastawienie, sposób odżywiania się, urazów czy niewłaściwego trybu życia. Nasze myśli i uczucia przybierają określoną wibrację. Jeżeli są one negatywne, to również energia nam towarzysząca ma taką naturę. To powoduje, że zmniejszamy przyjmowanie pozytywnej, uniwersalnej siły, co z kolei sprawia, że gromadzą się w naszym organiźmie blokady w postaci stwardnień, napięć. Wówczas energia życiowa porusza się z mniejszą siłą i zostaje zahamowany jej płynny ruch. 

"Jeśli w naszym wnętrzu coś jest nie w porządku, zwykle na początku słychać tylko cichutkie pukanie do naszych drzwi." Jeżeli zignorujemy te pierwsze sygnały, wówczas objawia się nam w ciele choroba. Dlatego warto słuchać swego organizmu i zwracać uwagę na te cichutkie wołanie. Wówczas możemy przywrócić energetyczną harmonię w swoim wnętrzu i zapobiec przykrym dolegliwościom. W wielu przypadkach możemy pomóc sobie już na tym etapie energetycznym, zanim choroba objawi się fizycznie. 

Istnieją systemy terapii poprzez wykorzystujące stymulacje dłońmi określonych punktów, np. akupresura, mudry czy Jin Shin Jyutsu, o której pisałam tutaj. Ta japońska metoda wykorzystuje siłę naszych dłoni, dzięki którym równoważymy przepływ energii w nas. Ma działanie holistyczne i wpływa na wszystkie poziomy naszego jestestwa. Za pomocą naszych dłoni działamy na punkty zwanymi energetycznymi zamkami bezpieczeństwa w skrócie EZB. Jest ich 26 po lewej stronie ciała i 26 po prawej. Są to energetyczne centra w ciele, które mogą mieć średnicę równą szerokości dłoni, stąd nie ma problemu, by ich nie znaleźć.

Używanie ich jest bardzo proste. Mając odpowiednią wiedzę przykładamy dłonie do wybranych punktów i trzymamy je aż poczujemy, że energia zaczyna płynąć między dwoma EZB. Można poczuć pulsowanie, mrowienie lub ciągnięcie, ciepło lub chłód. Można przykładać całe powierzchnie dłoni albo same palce na wybrany punkt bezpośredni na ciało lub przez ubranie. Stymulując wybrane punkty wprawiamy energię w ruch, pobudzamy ją i likwidujemy blokady. Najczęściej trzymamy dłonie tak długo aż poczujemy silne pulsowanie w palcach. Najpierw działamy na jedną stronę a potem na drugą. By to poczuć, można zrobić proste ćwiczenie:

Połóż na brzuchu powierzchnie dłoni i wsłuchaj się w siebie. Najpierw powstaje ciepło, przyjemne uczucie a następnie pod palcami można wyczuć pulsowanie. Energia płynie. 


źródło zdjęć:
sennasama.blog.interia.pl
"Samoleczenie przez dotyk"


czwartek, 15 stycznia 2015

Cuda Mistrza Sha

Dr Zhi Gang Sha jest mistrzem starożytnych nauk takich jak tai chi, qi gong, kung fu, I Ching, feng shui. Połączył on w swojej praktyce naturalne metody uzdrawiania duchowego ze swojego kręgu kulturowego z zachodnią medycyną i stworzył system duchowego uzdrawiania duszy, umysłu i ciała. Techniki dr i mistrza Zhi Gang Sha uaktywniają moc uzdrawiania, którą każdy z nas ma w sobie. Łączą one ze sobą siłę duszy, świadomości, umysłu i ciała, by wykorzystać ich połączoną moc do poprawy zdrowia i życia. W terapii wykorzystywane są odpowiednie dźwięki, ruchy, mantry, wizualizacje, medytacje uaktywniające regenerację organizmu o czym może zaświadczyć wiele osób, które mogły skorzystać z uzdrawiajacych metod mistrza Sha. Mistrz Sha jest autorem serii książek pod współnym tytułem "Moc Duszy", dzięki której wiele osób mogło skorzystać z dobroczynnej wiedzy autora. W Polsce możemy skorzystać z jego doswiadczenia dzieki książce "Cuda Uzdrawiania Duchowego", która zosytała wydana w 2015 roku ale ukazała się już pod koniec 2014 roku w Wydawnictwie Studio Astropsychologii.

W kwietniu 2008 roku mistrz Sha został powołany na sługę ludzkości i Źródła, by przekazywać dary w postaci Błogosławieństw i Uzdrawiania duszy, umysłu i ciała. Boskie Źródło udostępniło mu wiedzę i moc, dzięki którym stworzył m.in. uzdrawiające kaligrafie, zamieszczone w książce "Cuda Duchowego Uzdrawiania" ,  której tak mówi o sobie: "Celem mojego życia jest służba. Powierzyłem całe życie temu celowi. To moja misja życiowa. Moją misją jest sprawianie, by inni byli zdrowsi i szczęśliwsi." Mistrz Zhi Gang Sha pragnie nauczyć ludzkość tworzenia cudów we własnym życiu, by zapanowała miłość, pokój, harmonia zwłaszcza wobec Matki Ziemi. 

Dr i Mistrz Zhi Gang Sha przekazuje w niej starożytną i nowoczesną wiedzę, mądrość zaczerpniętą z tradycji chińskiej oraz swoje doświadczenie zdobyte w efekcie pobieranych nauk u wielu wyjątkowych nauczycieli, których nazywa "narodowymi skarbami Chin." Udowadnia, że każdy z nas może wyzwolić w sobie niezwykłą siłę, dzięki której możemy doświadczyć cudów uzdrawiania. Musimy tylko nauczyć się wykorzystywać Moc Ciała, Duszy i Dźwięku. Moc Ciała czyli układy rąk, pozycje ciała. Moc Duszy czyli medytacje, relaks a Moc Dźwięku to mantry. Ponizej jedna z nich, równoważąca czakry naszego energetycznego ciała.


źródło: You Tube

poniedziałek, 10 marca 2014

Jin Shin Jyutsu na Zachodzie

Zachód dowiedział się o Jin Shin Jyutsu dzięki Mary Burmeister. Nazwała tę metodę "now know myself" czyli "teraz poznaję siebie" i "pysio philosophy" czyli "filozofią natury." W jej opinii Jin shin jyutsu "budzi naszą świadomość do zrozumienia, że wszystko, czego potrzebujemy do harmonii i równowagi z wszechświatem - czy to umysłowej, duchowej czy fizycznej znajduje się w nas samych".

Mary Burmeister jeszcze jako Mary Mariko Ino, studiowała u Jiro Murai przez 12 lat w tym przez 6 lat przebywała w Japonii. W 1954 roku wróciła do Stanów Zjednoczonych. tam poznała swego męża Gila Burmeistera. Kilka lat później zaczęła stosować zdobytą wiedzę i propagować ją wśród społeczeństwa. Przez długi czas nie czuła się gotowa na praktykowanie tej techniki, gdyż najpierw chciała zrozumieć jej istotę. Doszła do wniosku, że jin shin jyutsu  to nie tylko sposób na utrzymanie zdrowia, lecz także możliwość głębszego wejrzenia w siebie. Zawiera się w niej mądrość, filozofię i doświadczenie życia. 

Codzienne wydarzenia, dolegliwości obserwowane u rodziny i przyjaciół skłoniły ją do wdrożenia teorii w czyn. Stopniowo grono jej "pacjentów" się powiększał, którym pomagała nakładając ręce stosując poznane u mistrza Murai, chwyty i układy rąk. Coraz więcej osób wyrażało chęć poznania tej niezwykłej metody, dlatego Mary organizowała dla nich kursy i wykłady. Gdy jej salon stał się za mały na przyjmowanie coraz większej ilości ludzi, otworzyła biuro wraz ze swoją przyjaciółką Pat Meador. Nie musiała nigdy reklamować swoich usług, gdyż wyznawała tezę:

"Nie spieszmy się pomagać tym, którzy nie chcą pomocy. Bądźcie przygotowani, bądźcie jak światło, a ci, którzy potrzebują pomocy, przyjdą." 

Mary Burmeister zmarła 27 stycznia 2008 roku.

O twórcy jin shin jyutsu

źródło zdjęcia:
"Samoleczenie przez dotyk" Wydawnictwo KOS
www.jinshinjyutsu-mercedes.com

wtorek, 4 marca 2014

Sztuka Twórcy

Jin shin jiutsu trafiło na Zachód dzięki Mary Burmeister , o której parę słów wkrótce napiszę.  Człowiekiem, który odkrył tę metodę był Jiro Murai, który urodził się w 1886 roku w Taishoomara w rodzinie z tradycjami lekarskimi. Był drugim synem, więc miał prawo wybrać sobie zawód, który chciałby wykonywać. Podjął studia na Wyższej Szkole Technicznej na kierunku hodowla jedwabników. Bardziej jednak interesowała go natura życia, jego istota i tajniki.

Zaczął prowadzić własne badania, obserwując swój organizm i jego reakcje na różne eksperymenty żywieniowe. Jednocześnie prowadził styl życia graniczący z wycieńczeniem. Doprowadziło to do tego, że opuściła go rodzina, przyjaciele. Postanowił udać się w góry, by tam, w samotności umrzeć. Medytował, siedząc niczym Budda, stosował post, różne układy rąk i palców, co wprawiało go w różne stany fizyczne i świadomości. Siódmego dnia poczuł nagły przypływ świeżej energii a w umyśle czuł spokój i wdzięczność. Zauważył, że poprawiło mu się zdrowie i wiedział, że stało się to dzięki układom rąk i medytacji, które stosował przez ostatnie dni. To było dla niego przełomem życiowym. Obiecał sobie, że resztę życia poświęci zbadaniu tego fenomenu, by zrozumieć co doprowadziło do jego przemiany. Zaczął studiować stare pisma, zbierał własne doświadczenia, medytował z mudrami w górach, w których przebywał 12 razy na 3 tygodnie. Miał też możliwość i dostęp do cesarskich archiwów i do świątyni ISE, która jest największa świętością w Japonii. Dzięki pozwoleniu mógł tam kontynuować swoje badania. Natrafił na Księgę Mądrości Kojiki.

Długo nie mógł zrozumieć jej przekazu, aż pewnej nocy nastąpiło niemal mistyczne wydarzenie. Po długich modłach zaczął pisać interpretacje Kojiki w odniesieniu do energetycznych i fizycznych ciał człowieka. Wszystko zaczęło być dla niego jasne i zrozumiałe. Na początku nazwał tę wiedzę „Sztuką Bycia Szczęśliwym”, gdyż wnosiła ona do życia radość. Spostrzegł, że oprócz tego dzięki niej poprawia się także nie tylko zdrowie ale i jakość życia, znikają cierpienia i dlatego nazwał ją „sztuką długowieczności” a następnie „sztuką dobra” Ostatecznie określił ją jako „jin shin jyutsu” lub inaczej „sztuką stwórcy poprzez współodczuwającego człowieka”, ponieważ:
 „Jin” oznacza człowieka współczującego, wiedzącego
„shin” to stwórca albo duch boży
„jyutsu” to sztuka.

źródło zdjęcia:
książka "Samoleczenie przez dotyk"

piątek, 28 lutego 2014

Sztuka długowieczności


W poszukiwaniu harmonii i równowagi w życiu spotykamy różne metody wspierające nasz organizm. Zdrowie to podstawa naszej egzystencji. Gdy mamy poukładane swoje wnętrze wówczas nasze otoczenie to odzwierciedla. Jednym z takich sposobów, które poznałam jest japońska metoda jin shin jyutsu. Kilka lat temu kupiłam książkę „Samoleczenie przez dotyk” i od tamtego czasu miałam okazję wypróbować, prezentowaną w niej sztukę, w różnych dolegliwościach.
  
Metoda jin shin jyutsu wykorzystuje nasz potencjał samouzdrawiania zanim choroba uaktywni się w naszym fizycznym ciele. Jest ona jedną z tych, która wspomagają nasz organizm już w fazie pierwszych sygnałów lub objawów. Dlatego warto wprowadzić ją do swojego życia i skorzystać z jej zasobów.

Podstawą tej techniki jest filozofia Wschodu, która postrzega człowieka całościowo jako istotę połączoną z naturą i podlegającą jej prawom. Według jej zasad, życie powstaje z energii życiowej, która przejawia się na różnych poziomach istnienia. 

Ludzki organizm złożony jest z wielu „trybików” zależnych od siebie i ważne jest, by wszystkie funkcjonowały prawidłowo. Otoczony i przepleciony jest systemem strumieni energetycznych i 26 energetycznymi punktami, które odpowiednio stymulowane przyczyniają się do harmonizacji i odnowy energii życiowej.  Jin shin jyutsu reguluje organizm zarówno na poziomie fizycznym ale także duchowym i mentalnym. Równoważy przepływ energii co z kolei przywraca nam stabilność zdrowotną.



źródło zdjęcia: 
www.joy.hu

czwartek, 27 lutego 2014

Zdrowie w naszych rękach


Mamy prawo do życia w harmonii, równowadze i zdrowiu. Dobre samopoczucie nastraja nas optymistycznie i sprawia, że świat wydaje się piękniejszy. Jednak nie zawsze mamy możliwość doświadczać takiego komfortu. Czasem doskwierają nam drobne dolegliwości albo poważniejsze choroby. Najczęściej przyjmujemy że trapiące niedyspozycje są wpisane w nasz byt i musimy się z tym pogodzić, bo „takie jest życie” albo „wiek ma swoje prawa” itp. Biernie przyjmujemy diagnozy, poddajemy się „leczeniu”, zabiegom, operacjom, które często dają krótkotrwały efekt, nieraz ze szkodą dla organizmu.

W dzisiejszych czasach medycyna jest na dużo wyższym poziomie niż dawniej. To oczywiste. Najnowsze badania, zdobycze nauki, nowe odkrycia i możliwości sprawiają, że wiele chorób, które kiedyś uznane były za nieuleczalne – dziś są pokonywane z sukcesem. Dzięki temu możemy cieszyć się dłuższym życiem i lepszym zdrowiem.

Z pewnością spotkaliście się z nawrotami chorób, gdyż najczęściej skupiamy się tylko na usunięciu dolegliwości i nie patrzymy na swój organizm całościowo. Najczęściej, gdy nam coś dolega biegniemy do lekarza a ten z kolei przepisuje receptę z listą leków, które pomogą poradzić sobie z daną chorobą. Jednak warto pamiętać, że oprócz tradycyjnych metod leczenia istnieją te, które są również skuteczne. Korzystanie tylko i wyłącznie z jednej możliwości ogranicza nasze całkowite wyzdrowienie.


Coraz częściej szukamy innych sposobów na poprawę zdrowia niż to co proponuje medycyna tradycyjna, która skupia się na pacjencie schematycznie, stosując wiele leków, chemii i likwidując tylko daną dolegliwość. Niestety nie rozpoznaje ona właściwej przyczyny choroby dlatego poszukujemy innych rozwiązań. Oczywiście warto wykorzystać medycynę tradycyjną, by wykonać określone badania, prawidłowo zdiagnozować ewentualną chorobę ale nie zamykajmy się tylko na jedną metodę. Medycyna naturalna jest tą, która z pewnością wspomaga leczenie i może być stosowana równolegle z terapią zapisaną przez lekarza. Możliwości jest wiele: zmiana myślenia, pozytywne nastawienie, odpowiednia dieta, ajurweda, mudry, układy rąk, świeże powietrze, aktywny tryb życia, świat ziół, akupresura, refleksologia, chromoterapia, aromaterapia i wiele innych. Warto sobie uświadomić, że nasze ciało posiada niezwykłe zdolności samoregeneracyjne ale oczywiście trzeba mu pomóc to wykorzystać.

źródło zdjęć:
sphotos-a.xx.fbcdn.net
fitness.wp
g.wieszjak

środa, 16 października 2013

Pomidor - piękno i zdrowie

Addio pomidory Addio ulubione
Słoneczka zachodzące za mój zimowy stół

śpiewał Wiesław Michnikowski i szkoda że mija ich sezon. Są jednym ze skarbów lata, które dostarczają nam nie tylko walorów smakowych ale i zdrowotnych. Ich piękna barwa, soczysty miąższ. Warto wiedzieć, że przetworzone nabierają dodatkowych zalet, nie tracąc nic ze swej wartości odżywczych.

Pomidor pochodzi z Meksyku i Ameryki Środkowej. Pomidory jadalne rosną tam w naturze  i uprawiane są już od 8 tysięcy lat. Od XVI w. zyskały na popularności na świecie, ale początkowo traktowane były jako rośliny ozdobne. Do Europy trafiły dzięki wyprawom Kolumba. Natomiast do Polski przywędrował wraz z królową Boną.  Bardzo szybko przyjął się we Włoszech, gdzie  nazywany był „złotym jabłkiem”, i we Francji - określany mianem „jabłko miłości”. Bardzo powściągliwi w stosunku do pomidora byli Anglicy, którzy dopiero na początku XX wieku zaczęli się do niego przekonywać.

Pomidor był przez długi czas uważany nawet za truciznę. Sądzono, że wywołuje on choroby a jego liście i łodygi są toksyczne. Dziś wiadomo, że są one jednym z bardziej korzystnych warzyw, które maja wiele zalet zarówno smakowych jak i odżywczych. Jest zaopatrzony w minerały i witaminy, przede wszystkim witaminę  C, prowitamię A i liczne witamin z grupy B. Minerały zawarte w nim mają korzystny wpływ na prawidłową równowagę kwasowo – zasadową organizmu. Wśród nich jest sód, potas, magnez, wapń, mangan, żelazo, kobalt, miedź, cynk, fosfor, fluor, chlor, jod, karoten. Do tego dochodzą jeszcze kwasy: pantotenowy, foliowy, szczawiowy i biotyna.
   
Pomidor zawiera w sobie dwa bezcenne dla nas składniki: likopen i beta-karoten. Pierwszy z nich odpowiada za piękny kolor tego warzywa i opóźnia procesy starzenia, gdyż chroni nasze komórki przed wolnymi rodnikami. Drugi z nich jest jednym z najsilniejszych antyoksydantów i ochrania przed wieloma nowotworami (zwłaszcza na raka prostaty) i chorobami układu krążenia. Pomidor jest także świetną „miotełką” dla zalegających resztek w układzie pokarmowym. Dzięki bogatej zawartości błonnika ułatwia perystaltykę jelit i wspiera trawienie.
  
Jak najlepiej wykorzystać zalety pomidora, by ich nie uracić?
  •  Już w sklepie zwracajmy uwagę na jego kolor, twardość i zapach. Zdrowe pomidory są jednolicie czerwone, mięsiste i pachnącym ogonku.
  • Nie przechowujmy pomidorów w lodówce, gdyż tracą wtedy smak i konsystencję.
  • Myjemy pomidory pod bieżącą wodą i dopiero wtedy usuwamy zielony ogonek.
  • Chcąc zdjąć skórkę – warto go wyparzyć, a wtedy zejdzie ona bez problemu.
  • Nie gotujemy pomidorów w aluminiowych lub miedzianych garnkach, gdyż kwas zawarty w tych warzywach reaguje z metalem, co można zaobserwować, gdy sos zmienia kolor.
  • Nie łączymy pomidora ze świeżym ogórkiem, gdyż ogórki zawierają enzym askorbinowy, który utlenia wit. C oraz z nabiałem, gdyż może to doprowadzić nawet do choroby stawów.
źródło zdjęć:
1) zapytaj.onet.pl
2) lula.pl

poniedziałek, 16 września 2013

Niezwykła gruszka


Gruszka azjatycka jest u nas mało znanym owocem, który zasługuje na większą uwagę. Nie miałam okazji widzieć ją w jakimkolwiek sklepie ale jej smak znam z własnego ogrodu. Są to niezwykłe owoce, które swoim wyglądem przypominają niewielkie jabłuszka. W Polsce można już kupić takie odmiany jak” „Shinseiki”, „Nijisseiki”, „Hayatama”, „Kosui” i „Chojuro”. Ta niezwykła krzyżówka jabłka i gruszki pochodzi z Azji ale najbardziej popularna jest w Australii. Nazywane są gruszka szampańską, piaskową, japońską, nashi. Jest ona azjatyckim symbolem wiosny ale u nas swoją dojrzałość osiągają właśnie teraz – we wrześniu.

aniołek na gruszce
Warto spopularyzować ten niezwykły owoc ponieważ oprócz walorów smakowych ma wiele wartości odżywczych, które wpływają pozytywnie na nasz organizm.

Przede wszystkim jest bogatym źródłem błonnika, witaminy C, przeciwutleniaczy, potasu i pektyn, dlatego powinno się je zjadać ze skórką. Zawartość błonnika w jednym owocu odpowiada około 18% całkowitego zalecanego dziennego zapotrzebowania na to włókno. Błonnik i pektyny są korzystne dla zdrowia jelit i są ważnym składnikiem w profilaktyce przeciwko chorobom tego układu, przyczyniając się do usuwania zalegających w nich odpadów co zmniejsza ryzyko zachorowania na raka okrężnicy. Błonnik pomaga także utrzymać zdrowy poziom cholesterolu i ciśnienie krwi, reguluje system trawienny, dzie,ki czemu pomaga uniknąć przykrych dolegliwości w postaci hemoroidów i bolesnych stanów. 

Oprócz tego gruszki są doskonałym źródłem witamin i minerałów a do tego są niskokaloryczne. Średniej wielkości owoc zawiera ok. 50 kalorii. Wśród cennych składników znajduje się sód i potas, które obniżają ciśnienie krwi. Witamina K i C mają istotny wpływ na kości, zęby i krew. Dodatkowo witamina C przyczynia się do odbudowy tkanek ciała w przypadku ran, usuwa z organizmu wolne rodniki i jest doskonałym przeciwutleniaczem. Istotnym składnikiem jest miedź, która wspiera produkcję krwinek czerwonych, kolagenu i energię. Dzięki takiemu składowi odżywczemu gruszka Nashi może być ważnym elementem w skaldzie naszej diety oferując znaczne korzyści dla naszego serca, wzroku, energii, dobrej kondycji naszej skóry i ogólnego wyglądu. 

Gruszkę azjatycką najlepiej spożyć na surowo. Nabiera bardziej orzeźwiającego smaku po schłodzeniu. Nieraz przekonałam się, że wspaniale gasi pragnienie i zaspakaja głód. Mam ją w swoim ogrodzie od kilku lat i dziś uważam, że był to bardzo dobry zakup.



wtorek, 20 sierpnia 2013

Królowa Owoców

brzoskwinie z mojego ogródka
Brzoskwinie są jednym z bardziej lubianych owoców lata. Piękny kolor, mięsisty słodki miąższ zachęcają do sięgnięcia po nie. Skąpane w słońcu smakują wyśmienicie i świetnie komponują się z letnią porą roku. To nie tylko wspaniałe zwieńczenie letnich dni ale także bogactwo witamin i minerałów. Dzięki swoim zaletom są doskonałym dodatkiem przede wszystkim deserów, ciast, ciasteczek i lodów. Z powodzeniem nadają się do robienia przetworów: dżemów, kompotów, nalewek, soków, a do tego bardzo dobrze komponują się z innymi owocami. Nazywane często Królowymi Owoców, nie zawsze były dostępne na naszych stołach.

W Chinach znane są od ponad 4000 lat, gdzie była niezwykle cenionym owocem do tego stopnia, że otaczano ją czcią. Wizerunki z jej motywem można było spotkać na ścianach świątyń, porcelanowych naczyniach czy rzeźbach. Do Europy trafiły za sprawą Aleksandra Wielkiego, który sprowadził je w czasie swoich wypraw z Persji i Egiptu. W swoich początkach zdobywania europejskiego rynku były bardzo drogie i dostępne tylko dla bogaczy. Zresztą nie cieszyły się zbytnią popularnością ze względu na przekonanie o trujących właściwościach tych owoców.

źródło zdjęcia: fitness.wp
Dziś doceniamy ich bogactwo jakie nam oferują, szczególnie witaminy A, B1, B2, B3, B6, C, PP i minerały: magnez, fosfor, żelazo, bor, potas, kwas foliowy, wapń i niacytynę. Wśród wielu zalet do jednych z ważniejszych należy oczyszczanie naszego organizmu z toksyn, dobroczynny wpływ na ciśnienie, poziom cholesterolu, przemianę materii, układ nerwowy i kości. Są przyjazne dla układu pokarmowego zwłaszcza dla żołądka, gdy z pobudzają jego pracę. Niewątpliwie pozytywną cechą jest ich niska kaloryczność i dlatego powinny się znaleźć w diecie wszystkich tych, którzy dbają o swoją linię i wagę. Ostatnio też zostało udowodnione, że hamują procesy nowotworowe, wzmacniają ochronę przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym a zawarta w owocach witamina A oraz witaminy z grupy B i PP nadają skórze przyjemny, zdrowy wygląd. 

Zalet tych pysznych owoców jest bardzo wiele dlatego korzystajmy z ich czasu i delektujmy się ich soczystym smakiem. Dajmy się skusić ich kolorowym, pachnącym krągłościom i jedzmy na zdrowie!

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Sezon na śliwki


Czas ostatnich tygodni lata to wysyp różnorodnych owoców. Wśród nich wspaniałe, pachnące słońcem śliwki. Możemy się delektować wieloma ich odmianami: popularne węgierki, okrągłe renklody to najpopularniejsze z nich.

Bez względu na odmianę, wszystkie są bogatymi w witaminy i minerały źródłem zdrowia. Warto wiedzieć, że śliwki posiadają właściwości antyoksydacyjne a więc są doskonałe w profilaktyce przeciwnowotworowej. Poza tym dostarczają witamin A, C, E, B6, K a także ważne dla organizmu minerały: potas, wapń, żelazo, fosfor, magnez. Z tego względu śliwki to nie tylko owoce wspomagające nasze zdrowie ale także urodę. Zwłaszcza witaminy K i C mają dobroczynny wpływ na stan naczyń krwionośnych wzmacniając je i poprawiając krzepliwość krwi.

To także źródło przeciwutleniaczy a więc są pomocne w usuwaniu wolnych rodników, dzięki temu dłużej możemy cieszyć się młodym wyglądem. Są także doskonałym źródłem pektyn, które pobudzają pracę jelit i oczyszczają je z zalegających resztek pokarmu a dzięki temu poprawia się przemiana materii. Ta zaleta jest ważna w przypadku uciążliwych zaparć. Włączenie do swojego jadłospisu śliwek zmniejsza ryzyko wystąpienia raka jelita grubego. Wystarczą 3 owoce dziennie, by poprawić stan swojego układu pokarmowego. 

Zatem korzystajmy z możliwości jakie daje nam Matka Natura i polubmy śliwki! 

źródło zdjęcia:
www.tapeciarnia.pl


Zobacz także:

Cel Duszy

Cel Duszy