Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bóg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bóg. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 września 2016

Bezgraniczne zaufanie


„Rzeczy, które zostaną urzeczywistnione przez Wszechświat, gdy się z nim zsynchronizujemy, będą znacznie ciekawsze od tego, co próbujemy urzeczywistnić samodzielnie.”
ADYASHANTI

Od dzieciństwa wpaja nam się dogmaty oparte na lękach, bojaźni i bogobojności. Straszeni jesteśmy karą za grzechy, piekłem i gniewem Boskim. Na takich wzorcach myślowych opieramy swoją wizję Boga – jako srogiego pana z brodą, który wylicza nam nasze potknięcia i wymierza surowe kary za wszelkie przewinienia. Tymczasem Boskość jest nam dana po to, byśmy mieli wsparcie w różnych sytuacjach życiowych. 

Wyobraź sobie, że stoisz nad przepaścią wśród gęstej mgły. Musisz iść dalej ale nie wiesz co jest dalej. Boisz się zrobić kolejny krok. I nagle słyszysz głos z góry: „Idź dalej! Zrób krok! Zaufaj mi!” Co byś zrobił? Ruszysz do przodu?

Wiele osób deklaruje swoją wiarę w Boga lecz najczęściej ogranicza się ona do chodzenia do kościoła w niedzielę i święta. Wiara to jednak coś znacznie większego niż tego rodzaju czynności. To zaufanie, że wszystko co nam się przydarza w życiu jest nam dane i ma swój głębszy cel. Wierząc, że wszystko ułoży się jak najlepiej dla nas, łatwiej możemy podejmować decyzje i pokonywać problemy. 

Książka "Bezgraniczna Otwartość" opowiada właśnie o takiej ufności i utwierdza w przekonaniu, że możemy zawsze polegać na boskiej pomocy, zwracać się w każdej sprawie, gdyż Boski Porządek opiera się na miłości i zaufaniu.

Pokazuje jak otworzyć się na boską energię i wsparcie, słuchać wewnętrznego głosu, zauważać znaki, rozluźnić się i wyrobić w sobie umiejętność oczekiwania na naturalny tok wydarzeń. Przekonuje, że idąc z Bogiem pod rękę możemy robić zakupy, sprzątać mieszkanie, spacerować, podejmować ważne i mniej ważne decyzje, podróżować ufając, że jesteśmy prowadzeni w najlepszy z możliwych sposobów i zawsze dotrzemy do celu. Nawet w najtrudniejszych chwilach nie jesteśmy zdani tylko na siebie. Gdy nawiążemy kontakt z Boskością, wówczas bezpiecznie wyjdziemy z każdej opresji.

Na koniec przypowieść nieznanego autora, którą znalazłam w książce Roberta Noble "OOBE. Ścieżka serca".

autor zdjęcia: M.Dudko
Człowiek wyszeptał:
- Boże, przemów do mnie!
I oto słowik zaśpiewał.
Ale człowiek tego nie usłyszał, więc krzyknął:
- Boże, przemów do mnie!
I oto błyskawica przeszyła niebo... Ale człowiek tego nie dostrzegł, rzekł:
- Boże, pozwól mi się zobaczyć.
I oto gwiazda zamigotała jaśniej. Ale człowiek jej nie zauważył, więc zawołał:
- Boże, uczyń cud!
I oto urodziło się dziecko. Ale człowiek tego nie spostrzegł.
Płacząc w rozpaczy, powiedział:
- Dotknij mnie Boże, niech wiem, że jesteś tu.
Bóg schylił się więc i dotknął człowieka. Ale człowiek strzepnął motyla ze swego ramienia i odszedł przekonany, że bóg mu nie odpowiedział...

źródło zdjęcia
httpcdnstatic.visualizeus.com
kjlove.pinger.pl  

poniedziałek, 10 listopada 2014

Rozmowy z Bogiem

"Całe życie, wszystko, co się na nie składa, to rozmowa z Bogiem - zarówno rzeczy, jakie robimy w środku nocy w gorączce zmysłów, jak i chwila czułej szczodrości" 


Gdy po raz pierwszy spotkałam się z tytułem tej książki, długo nie mogłam do niej się przekonać, gdyż sądziłam, że będzie to kolejna "nawiedzona" książka. Gdy jednak w końcu zaczęłam ją czytać - pochłonęła ona mnie bez reszty. Wszystkie trzy części - dosłownie - pochłonęłam, nie mogąc się od nich oderwać. Potem jeszcze były "Przyjaźń z Bogiem" i "Wspólnota z Bogiem" Okazało się bowiem, że niosą one ze sobą wiele mądrości, tematów do przemyślenia i duchowego przesłania. Poruszają tematy od spraw miłości, dobra i zła, grzechu poprzez rolę duszy, życia po śmierci aż po sprawy ziemskie dotyczące sposobu wychowania dzieci, wojny, pokoju, tego co widać i jest niepoznawalne.

Początek książki miał miejsce wiosną 1992 roku w okresie świąt wielkanocnych. Autor przechodził wówczas w swoim życiu trudny czas, zarówno na polu osobistym, zawodowym jak i uczuciowym. Jego życie legło w gruzach i czuł, że jest ono całkowicie przegrane. Spisywał swoje myśli i żale w żółtym notatniku w charakterze listu, ale nie trafiały one do bliżej określonych osób. 

Wiosną w 1992 roku stało się inaczej. Kiedy sięgnął po raz kolejny po swój żółty zeszyt, przelał na niego wszystkie pretensje cały swój żal i frustrację, zadajac mnóstwo pytań i kierując list wprost do źródła, czyli do Stwórcy: 

"Dlaczego moje życie jest nieudane? Czego potrzeba, aby je naprawić? Dlaczego nie znajduję szczęścia w związkach z innymi? Czy nigdy nie będzie mi dane zaznać dobrobytu? I wreszcie - najgorętsze - Czym zasłużyłem sobie na życie będące pasmem nieustannych zmagań?"

Jak opisuje dalej: 

"Ku mojemu zdziwieniu, kiedy skreśliłem ostatnie z mych gorzkich “pytań bez odpowiedzi" i chciałem odłożyć długopis, moja ręka zawisła nad kartką papieru, jakby przytrzymywana jakąś siłą. Nagle długopis zaczął sam z siebie się poruszać. Nie miałem pojęcia, co napiszę, ale to za chwilę miało się okazać, więc poddałem się biegowi wydarzeń. Spod pióra wyszło... "

I otrzymał odpowiedź - od samego Boga.

"- Czy naprawdę chcesz wiedzieć czy tylko dajesz upust emocjom?

Zamrugałem z wrażenia... ale zaraz odpowiedziałem. To również zapisałem.

- Jedno i drugie. To jasne, że daję upust emocjom, lecz jeśli na te pytania są jakieś odpowiedzi, to piekielnie mi spieszno je usłyszeć!

- “Piekielnie ci spieszno"... do wielu rzeczy. Czy nie przydałaby ci się odrobina “niebiańskiego spokoju"?

Na co ja odparłem: - Co to niby ma znaczyć?"

To był początek dialogu, który w sumie trwał trzy lata. W "Rozmowach z Bogiem" autor przekazjue zapis tej niecodziennej komunikacji. Początkowo sądzil, ze są to słowa skierowane tylko do niego ale z czasem zrozumiał, ze jest to przesłanie dla wszystkich. Dlatego powstał cykl, w którym możemy bezpośrednio uslyszeć odpowiedzi od samego Boskiego Stwórcy.

Dla mnie trylogia "Rozmów z Bogiem" a także pozostałe z tej serii publikacje są jednymi z ważniejszych przekazów, które każdy powinien przeczytać. Są w nich poruszane różnorodne kwestie dotycząych różnych dziedzin naszego życia, w tym religii, wierzeń, etyki, ezoteryki ale także postzregania rzeczywistości.

Poniżej fragment z początków rozmowy, która rozciągnęła się na wiele stron, które ja przeczytałam z wielkim zainteresowaniem.

"- Chcę, abyś jak najszybciej podjął ten dialog, ponieważ w rzeczywistości liczy się nie moja historia, lecz twoja. To ona przywiodła cię tutaj. To do twoich doświadczeń osobistych ma odniesienie zawarty tu materiał. W przeciwnym razie nie czytałbyś go teraz, w tej chwili.

Zacznijmy więc rozmowę od pytania, które nurtowało mnie od dawna: W jaki sposób przemawia Bóg i do kogo? Oto, jaką otrzymałem odpowiedź:

- Przemawiam do każdego człowieka. Nieustannie. Rzecz nie w tym, do kogo się zwracam, ale kto mnie słucha.

Zaintrygowany, poprosiłem Boga, aby rozwinął tę myśl. Oto, co rzekł:

- Najpierw zastąpimy słowo przemawiać innym, na przykład komunikować. To znacznie lepsze, pełniejsze i trafniejsze określenie. Kiedy rozmawiamy ze sobą, natychmiast stajemy się więźniami słów, które niosą ze sobą niesamowite ograniczenia. Dlatego też rzadko używam słów, aby coś przekazać. Najczęściej komunikuję się za pośrednictwem uczuć.

Uczucia są mową duszy.

Jeśli chcesz się przekonać, czym naprawdę jest dla ciebie dana rzecz, zwróć uwagę na to, jakie budzi w tobie uczucia. Poznanie swoich uczuć czasem sprawia trudność, a jeszcze trudniej przychodzi nam je zaakceptować. Mimo to twoja najwyższa prawda ukryta jest w najgłębszych uczuciach. Chodzi o to, aby do nich dotrzeć. Pokażę ci, jak tego dokonać. Jeszcze raz. Jeśli tego chcesz.

Odparłem, że owszem, pragnę tego, ale w tej chwili bardziej zależy mi na uzyskaniu wyczerpującej odpowiedzi na pierwsze zadane przeze mnie pytanie. Bóg odpowiedział:

- Komunikuję się również za pomocą myśli. Choć uczucia i myśli często występują razem, różnią się od siebie. Komunikując się poprzez myśli często posługuję się obrazami. Z tego względu myśl stanowi skuteczniejsze narzędzie porozumiewania się niż same słowa.

Oprócz myśli i uczuć, wykorzystuję też doświadczenie jako dobitny komunikat.

Jednak kiedy zawiodą uczucia, myśli i doświadczenia, pozostaje mi tylko użyć słów. Ale tak naprawdę słowa są najsłabszym środkiem przekazu, dopuszczają bowiem różne czy wręcz wypaczone interpretacje.

Dlaczego tak się dzieje? Wynika to z samej natury słów: dźwięków, które oznaczają uczucia, myśli i doświadczenia. To tylko symbole. Znaki. Etykietki. Nie są Prawdą. Nie są prawdziwymi rzeczami.

Słowa pomagają zrozumieć. Doświadczenie pozwala wam poznać. Ale pewnych rzeczy doświadczyć nie można. Dlatego dałem wam inne narzędzia poznania, czyli uczucia,
a także myśli.

Wy zaś, jak na ironię, tak dalece zawierzyliście Słowu Bożemu, że niemal pomijacie Jego doświadczenie.

W gruncie rzeczy, doświadczenie ma dla was tak niską wartość, że kiedy wasze doznanie Boga odbiega od tego, czego was o Nim nauczono, automatycznie przekreślacie doznanie i obstajecie przy słowach, podczas gdy powinno być dokładnie na odwrót.

Doświadczenie i uczucia, jakie żywicie wobec danej rzeczy, stanowią odbicie tego, co faktycznie i intuicyjnie o niej wiecie. Słowa mogą jedynie starać się przedstawić symbolicznie waszą wiedzę i często wprowadzają do niej zamęt.

Takimi zatem posługuję się narzędziami, lecz nie wszystkie uczucia, nie wszystkie myśli, nie wszystkie doświadczenia i nie wszystkie słowa pochodzą ode Mnie.

Wiele wypowiadano słów w Moim imieniu. Za wieloma myślami i uczuciami kryją się przyczyny nie będące Moim bezpośrednim dziełem. A dają one początek mnogim doświadczeniom.

Stajecie przed wyzwaniem, jakim jest odróżnienie Boskich przekazów od danych płynących z innych źródeł. Rozpoznanie ułatwi następująca prosta reguła:

Ode Mnie pochodzi twa Najwyższa Myśl, twe Najtrafniejsze Słowo, twe Najwznioślejsze Uczucie. Reszta pochodzi z innego źródła.

Rozróżnienie przestaje być trudne, gdyż nawet początkujący adept bez kłopotu może określić, co stanowi Najwyższe, Najtrafniejsze, Najwznioślejsze.

Udzielę - ci następujących wskazówek:

Myśl Najwyższa to zawsze ta myśl, która niesie radość. Najtrafniejsze Słowa to te, które głoszą prawdę. Najwznioślejsze Uczucie to uczucie zwane przez ciebie miłością.

Radość, prawda, miłość. Te trzy wartości są w istocie zamienne, jedna zawsze prowadzi do drugiej. Nie ma znaczenia, w jakiej kolejności je umieścimy.

Po określeniu w oparciu o powyższe wskazówki, które komunikaty są ode Mnie, a które pochodzą skądinąd, pozostaje jeszcze pytanie, czy odniosą właściwy skutek.

Większość Moich przekazów mija się z celem. Niektóre dlatego, że wydają się zbyt piękne, aby były prawdziwe. Inne dlatego, że zbyt trudno się do nich zastosować. Wiele zostaje opacznie zrozumianych. Reszta, a tych jest najwięcej, nawet nie zostaje odebrana.

Mym najpotężniejszym przesłaniem jest doświadczenie, a nawet ono jest ignorowane. Szczególnie ono jest ignorowane.

Świat nie znalazłby się w obecnym położeniu, gdybyście po prostu wsłuchali się w to, co mówi doświadczenie. Ignorowanie doświadczenia prowadzi do tego, że stale się ono powtarza, wciąż od nowa. Gdyż nie można udaremnić Mego zamierzenia ani lekceważyć Mojej woli. Moje przesłanie dotrze do ciebie. Prędzej czy później.

Jednak nie będę ci niczego narzucał. Nie zmuszę cię do niczego. Nie po to obdarzyłem ciebie wolna wolą - dałem ci możliwość wyboru - aby ci to kiedykolwiek odebrać.

Będę więc dalej wysyłać te same przekazy, choćby całe tysiąclecia, do każdego zakątka wszechświata, w którym się znajdziesz. Zasypywać cię będę nieustannie Moimi przesłaniami, aż w końcu je przyjmiesz i uznasz za swoje.

Przyjdą do ciebie w stu różnych postaciach, w tysiącu chwil, w ciągu miliona lat.  Nie możesz ich przeoczyć, jeśli naprawdę słuchasz. Nie możesz ich zbyć, kiedy raz naprawdę ich wysłuchasz. W ten sposób nawiąże się na dobre porozumienie między nami. W przeszłości bowiem tylko mówiłeś do Mnie, modliłeś się, błagałeś, nalegałeś.

A teraz będę mógł Ja przemówić do ciebie, jak to czynię tutaj."



źródło zdjeć:
relaksacyjna.pl
www.nealedonaldwalsch.com
hazelgrove.fora


piątek, 25 lipca 2014

Boskie Mrugnięcia

Nasze życie jest jak gobelin - każda nitka połączona jest ze sobą, tworząc sytuacje, które tworzą naszą ścieżkę na tym świecie. Gdy przychodzimy na świat, już jesteśmy pod opieką Boskiego Kompasu, który towarzyszy nam jeszcze przed naszymi narodzinami a potem pomaga nam zrealizować nasz plan, wskazując właściwy kierunek. Czasami są to szturchańce a czasem bolesne "kopnięcia" lub delikatne popchnięcia. Nazywamy to zbiegiem okoliczności lub przypadkami, które otwierają nowe możliwości, inicjują zmiany i powodują, że realizujemy swój cel. W danym momencie nie zdajemy sobie sprawy z misternych powiązań między poszczególnymi elementami zdarzeń lecz z dalszej perspektywy dostrzegamy, że wszystko do siebie pasuje. Są to tzw. "Boskie mrugnięcia okiem", które są odpowiedzią na nasze modlitwy i prośby, powodujące boskie dostrojenie do danej sytuacji. Każdy z nas doświadczył ich nie raz lecz nie każdy uświadamia sobie ich istnienie.

O tych chwilach opowiada książka pt. "Boski Kompas"- wypełniona jest optymizmem, której nam często brakuje. Polskie widzenie świata to postawa poprzez pryzmat codziennych problemów, trosk i zmartwień. Nie potrafimy patrzeć przez różowe okulary, a za swoje niepowodzenia obwiniamy wszystkich dookoła. Ukształtowani przez środowisko, które przedstawia Boga jako gniewnego Stwórcę, który karze, ma swoje wymagania a Ci którzy mu się nie podporządkują straszeni są piekłem i karą. Rushnell pokazuje Boga, który jest naszym opiekunem, kompasem, ojcem pełnym miłosierdzia, z którym możemy rozmawiać kiedy tylko chcemy.

źródło zdjęcia:
www.bioastrorad

czwartek, 29 maja 2014

Istnienie Boga

Dziś mała refleksja na temat Boga. Wielu zadaje sobie pytanie czy on istnieje, inni to negują, jeszcze inni w imię jego zabijają, toczą spory. Dawno przestałam postrzegać Boga jako kogoś, kto z niebios patrzy na nas i  karci. 

Czy On istnieje?  

Tak, bo my istniejemy.

Poszukujemy Boga w świątyniach, kościołach i postrzegamy go tak, jak zostało nam to narzucone przez religię. Tymczasem Bóg jest w każdym z nas i wyraża się poprzez to jak postępujemy, co robimy, co dajemy światu, innym ludziom. Mówiąc: „wierzę w Boga” co mamy na myśli? Często to są tylko słowa, nie poparte czynami. Widać to każdego dnia, zarówno w kontaktach z ludźmi jak i w mediach, polityce, codziennych działaniach. Pytając o Boga, wiarę, większość odpowie, że jest wierząca, chodzą do koscioła itd. Jednak w swoich zachowaniach nie odzwierciedlają boskiej miłości. Posługują się dogmatami, które zostały im przekazane na przestrzeni ich lat eduakcji, życia. 

Dla mnie Bóg to nie karzący starszy pan gdzieś tam w niebie, lecz energia, która objawia się tu, na ziemi i siła, która kocha nas bezgraniczną miłością. Zawsze możemy się do niego zwracać w każdym miejscu bez względu na wyznania i poglądy.

Poniżej historia z książki "Rozmowy z Hinduskim Mistrzem" . Mistrz Bharatha przekazuje w niej cenne lekcje i mądrości. Oto jedna z nich:

źródło zdjęcia: www.thereisaway.org
„Pewien muzyk zmarł nagle na atak serca. Ludzie rozpaczali, dziennikarze pytali fanów o opinie, refleksje po jego śmierci. Wielu mówiło, że to wielka strata, jak wielkim człowiekiem był, tak go kochali, cudowny muzyk, jaka szkoda… Tylko jedna kobieta powiedziała:
- Dla mnie jest Bogiem.
- Dlaczego – ktoś zapytał
- Bo kiedy czuję smutek, jego muzyka pomaga mi wyjść z dołka, a kiedy jestem szczęśliwa i słucham jego piosenek, jestem jeszcze bardziej szczęśliwa. Kiedy mam problemy, jego muzyka sprawia, że czuję przypływ energii i wiem, że muszę się podnieść i walczyć. Jego twórczość zmienia moje życie, dlatego dla mnie jest Bogiem.

Więc kiedy docierasz do punktu, w którym dotykasz czyjegoś serca, z dalekiego dystansu, nie znasz nikogo osobiście, nikt nie zna ciebie, ale twoje słowa, które sprawiają, że czytając je, ktoś płacze, bo dociera do czegoś prawdziwego i pięknego, twoje zadanie jest skończone, misja spełniona.”


Zobacz także:

Cel Duszy

Cel Duszy