Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samoleczenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samoleczenie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 lipca 2017

Mudry

Joga Dłoni Dla Ciała, Umysłu i Ducha 
Gertrud Hirschi

      

Ręce powinny być sługą
szlachetnego ducha i posłańcem
kochającego serca

Szukamy różnych sposobów leczenia i wzmocnienia naszego zdrowia. Stosujemy leki, kuracje, suplementy diet. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że jedno z narzędzi, które mogą nam pomóc w uzyskaniu lepszego zdrowia, mamy przy sobie. To nasze dłonie. Z ich pomocą możemy doskonale wspomóc nasz organizm, zmienić swoje myślenie a dzięki temu uzdrowić swoje życie. 

Autorka Gertrud Hirschi jest bestsellerową autorką pozycji na temat jogi i mudr. Mimo, że jest ona szwajcarską instruktorką jogi, jej publikacje należą do rekomendowanych lektur w Indiach. Od ponad dwudziestu lat prowadzi swoją szkołę jogi i organizuje międzynarodowe seminaria. 

Książka zawiera opisy 64 mudr czyli układów dłoni i palców, które we wschodnich kulturach są stosowane od dawna w celach uzdrawiających. Każda z nich jest opisana przystępnie, przejrzyście i obszernie. Wśród zaprezentowanych mudr wspomagające nasz organizm a także wpływające na nasz umysł i duszę. Autorka udziela dokładnych instrukcji ich zastosowania, podpowiada w jaki sposób przygotować się do ich wykonania i informuje jakie efekty możemy dzięki nim osiągnąć. Uzupełnieniem gimnastyki dłoni są medytacje, wizualizacje i afirmacje. 

Dowiadujemy się już na początku, że słowo „mudra” pochodzi z „sanskryptu i oznacza pieczęć.” Sylaba „mud” znaczy „radość” natomiast „ra” – „wywoływać” czyli „W wolnym tłumaczeniu oznacza to, że mudra to pieczęć, która odciska radość.” Autorka na początku wprowadza nas w świat mudr opisując jak one działają i co powodują w naszym organizmie, dostarcza wiedzy na temat pięciu stref na naszych dłoniach, jak je przygotować do zastosowania danego układu, jak prawidłowo je wykonywać, co to są kasty, jak ważne jest oddychanie i afirmacje.

„Mudry odzwierciedlają nasze uczucia i myśli. Z drugiej strony możemy też dzięki nim w pozytywnym sensie wpływać na nasze myśli i uczucia”

Na przykład „Mudra odpuszczenia” wskaże rozwiązanie wszelkich problemów dotyczących związków międzyludzkich. „Mudra opanowania” pomoże pozbyć się paraliżującego działania lęku. Dzięki „mudrze ochrony” poczujemy bezpieczeństwo i pełen komfort w swoim miejscu pracy. A to tylko niektóre z możliwości, na które pomagają te proste układy dłoni. Zatem warto poznać tę technikę wspomagania organizmu i wykorzystywać moc swoich dłoni dla wzmocnienia swojego organizmu i zdrowia.


Wydanie: I
Rok wydania polskiego: 2012
Rok wydania niemieckiego: 2003
Ilość stron: 240
Format: 14.5x20.5cm
Oprawa: miękka
Redakcja: Mariusz Warda
Skład: Tomasz Piłasiewicz
Projekt okładki: Tomasz Piłasiewicz
Tłumaczenie: Kamila Petrikowska
Korekta: Ewa Skarżyńska
Tytuł oryginalny: Mudras - Erfolg, Kreativität, Wohlbefinden.

piątek, 17 lipca 2015

Dłonie i ich siła

W prawie wszystkich kulturach istnieje pojęcie energii życiowej, która nazywana jest na wiele sposobów ale określa tę samą siłę, która płynie w każdym z nas. Przenika ona wszystkie rzeczy i wprawia w ruch. Pulsuje także w naszych dłoniach, dlatego w nich mamy moc uzdrawiania i przywracania równowagi energetycznej organizmu. Nazywana prana, mana, chi lub po prostu siłą życiową. To ona przejawia się w porach roku, ruchach planet, przypływach i odpływach, żywiołach. Jest pulsującą energią, które istnieje we wszystkim co istnieje. Przepływa także przez nasz organizm i sprawia, że funkcjonujemy, działamy, myślimy, po prostu - jesteśmy. Jeżeli płynie w nas bez przeszkód, wówczas dopisuje nam zdrowie zarówno na poziomie fizycznym, mentalnym i duchowym. Może jednak być ona nadwerężona poprzez sposób myślenia, emocjonalne nastawienie, sposób odżywiania się, urazów czy niewłaściwego trybu życia. Nasze myśli i uczucia przybierają określoną wibrację. Jeżeli są one negatywne, to również energia nam towarzysząca ma taką naturę. To powoduje, że zmniejszamy przyjmowanie pozytywnej, uniwersalnej siły, co z kolei sprawia, że gromadzą się w naszym organiźmie blokady w postaci stwardnień, napięć. Wówczas energia życiowa porusza się z mniejszą siłą i zostaje zahamowany jej płynny ruch. 

"Jeśli w naszym wnętrzu coś jest nie w porządku, zwykle na początku słychać tylko cichutkie pukanie do naszych drzwi." Jeżeli zignorujemy te pierwsze sygnały, wówczas objawia się nam w ciele choroba. Dlatego warto słuchać swego organizmu i zwracać uwagę na te cichutkie wołanie. Wówczas możemy przywrócić energetyczną harmonię w swoim wnętrzu i zapobiec przykrym dolegliwościom. W wielu przypadkach możemy pomóc sobie już na tym etapie energetycznym, zanim choroba objawi się fizycznie. 

Istnieją systemy terapii poprzez wykorzystujące stymulacje dłońmi określonych punktów, np. akupresura, mudry czy Jin Shin Jyutsu, o której pisałam tutaj. Ta japońska metoda wykorzystuje siłę naszych dłoni, dzięki którym równoważymy przepływ energii w nas. Ma działanie holistyczne i wpływa na wszystkie poziomy naszego jestestwa. Za pomocą naszych dłoni działamy na punkty zwanymi energetycznymi zamkami bezpieczeństwa w skrócie EZB. Jest ich 26 po lewej stronie ciała i 26 po prawej. Są to energetyczne centra w ciele, które mogą mieć średnicę równą szerokości dłoni, stąd nie ma problemu, by ich nie znaleźć.

Używanie ich jest bardzo proste. Mając odpowiednią wiedzę przykładamy dłonie do wybranych punktów i trzymamy je aż poczujemy, że energia zaczyna płynąć między dwoma EZB. Można poczuć pulsowanie, mrowienie lub ciągnięcie, ciepło lub chłód. Można przykładać całe powierzchnie dłoni albo same palce na wybrany punkt bezpośredni na ciało lub przez ubranie. Stymulując wybrane punkty wprawiamy energię w ruch, pobudzamy ją i likwidujemy blokady. Najczęściej trzymamy dłonie tak długo aż poczujemy silne pulsowanie w palcach. Najpierw działamy na jedną stronę a potem na drugą. By to poczuć, można zrobić proste ćwiczenie:

Połóż na brzuchu powierzchnie dłoni i wsłuchaj się w siebie. Najpierw powstaje ciepło, przyjemne uczucie a następnie pod palcami można wyczuć pulsowanie. Energia płynie. 


źródło zdjęć:
sennasama.blog.interia.pl
"Samoleczenie przez dotyk"


poniedziałek, 10 marca 2014

Jin Shin Jyutsu na Zachodzie

Zachód dowiedział się o Jin Shin Jyutsu dzięki Mary Burmeister. Nazwała tę metodę "now know myself" czyli "teraz poznaję siebie" i "pysio philosophy" czyli "filozofią natury." W jej opinii Jin shin jyutsu "budzi naszą świadomość do zrozumienia, że wszystko, czego potrzebujemy do harmonii i równowagi z wszechświatem - czy to umysłowej, duchowej czy fizycznej znajduje się w nas samych".

Mary Burmeister jeszcze jako Mary Mariko Ino, studiowała u Jiro Murai przez 12 lat w tym przez 6 lat przebywała w Japonii. W 1954 roku wróciła do Stanów Zjednoczonych. tam poznała swego męża Gila Burmeistera. Kilka lat później zaczęła stosować zdobytą wiedzę i propagować ją wśród społeczeństwa. Przez długi czas nie czuła się gotowa na praktykowanie tej techniki, gdyż najpierw chciała zrozumieć jej istotę. Doszła do wniosku, że jin shin jyutsu  to nie tylko sposób na utrzymanie zdrowia, lecz także możliwość głębszego wejrzenia w siebie. Zawiera się w niej mądrość, filozofię i doświadczenie życia. 

Codzienne wydarzenia, dolegliwości obserwowane u rodziny i przyjaciół skłoniły ją do wdrożenia teorii w czyn. Stopniowo grono jej "pacjentów" się powiększał, którym pomagała nakładając ręce stosując poznane u mistrza Murai, chwyty i układy rąk. Coraz więcej osób wyrażało chęć poznania tej niezwykłej metody, dlatego Mary organizowała dla nich kursy i wykłady. Gdy jej salon stał się za mały na przyjmowanie coraz większej ilości ludzi, otworzyła biuro wraz ze swoją przyjaciółką Pat Meador. Nie musiała nigdy reklamować swoich usług, gdyż wyznawała tezę:

"Nie spieszmy się pomagać tym, którzy nie chcą pomocy. Bądźcie przygotowani, bądźcie jak światło, a ci, którzy potrzebują pomocy, przyjdą." 

Mary Burmeister zmarła 27 stycznia 2008 roku.

O twórcy jin shin jyutsu

źródło zdjęcia:
"Samoleczenie przez dotyk" Wydawnictwo KOS
www.jinshinjyutsu-mercedes.com

wtorek, 4 marca 2014

Sztuka Twórcy

Jin shin jiutsu trafiło na Zachód dzięki Mary Burmeister , o której parę słów wkrótce napiszę.  Człowiekiem, który odkrył tę metodę był Jiro Murai, który urodził się w 1886 roku w Taishoomara w rodzinie z tradycjami lekarskimi. Był drugim synem, więc miał prawo wybrać sobie zawód, który chciałby wykonywać. Podjął studia na Wyższej Szkole Technicznej na kierunku hodowla jedwabników. Bardziej jednak interesowała go natura życia, jego istota i tajniki.

Zaczął prowadzić własne badania, obserwując swój organizm i jego reakcje na różne eksperymenty żywieniowe. Jednocześnie prowadził styl życia graniczący z wycieńczeniem. Doprowadziło to do tego, że opuściła go rodzina, przyjaciele. Postanowił udać się w góry, by tam, w samotności umrzeć. Medytował, siedząc niczym Budda, stosował post, różne układy rąk i palców, co wprawiało go w różne stany fizyczne i świadomości. Siódmego dnia poczuł nagły przypływ świeżej energii a w umyśle czuł spokój i wdzięczność. Zauważył, że poprawiło mu się zdrowie i wiedział, że stało się to dzięki układom rąk i medytacji, które stosował przez ostatnie dni. To było dla niego przełomem życiowym. Obiecał sobie, że resztę życia poświęci zbadaniu tego fenomenu, by zrozumieć co doprowadziło do jego przemiany. Zaczął studiować stare pisma, zbierał własne doświadczenia, medytował z mudrami w górach, w których przebywał 12 razy na 3 tygodnie. Miał też możliwość i dostęp do cesarskich archiwów i do świątyni ISE, która jest największa świętością w Japonii. Dzięki pozwoleniu mógł tam kontynuować swoje badania. Natrafił na Księgę Mądrości Kojiki.

Długo nie mógł zrozumieć jej przekazu, aż pewnej nocy nastąpiło niemal mistyczne wydarzenie. Po długich modłach zaczął pisać interpretacje Kojiki w odniesieniu do energetycznych i fizycznych ciał człowieka. Wszystko zaczęło być dla niego jasne i zrozumiałe. Na początku nazwał tę wiedzę „Sztuką Bycia Szczęśliwym”, gdyż wnosiła ona do życia radość. Spostrzegł, że oprócz tego dzięki niej poprawia się także nie tylko zdrowie ale i jakość życia, znikają cierpienia i dlatego nazwał ją „sztuką długowieczności” a następnie „sztuką dobra” Ostatecznie określił ją jako „jin shin jyutsu” lub inaczej „sztuką stwórcy poprzez współodczuwającego człowieka”, ponieważ:
 „Jin” oznacza człowieka współczującego, wiedzącego
„shin” to stwórca albo duch boży
„jyutsu” to sztuka.

źródło zdjęcia:
książka "Samoleczenie przez dotyk"

piątek, 28 lutego 2014

Sztuka długowieczności


W poszukiwaniu harmonii i równowagi w życiu spotykamy różne metody wspierające nasz organizm. Zdrowie to podstawa naszej egzystencji. Gdy mamy poukładane swoje wnętrze wówczas nasze otoczenie to odzwierciedla. Jednym z takich sposobów, które poznałam jest japońska metoda jin shin jyutsu. Kilka lat temu kupiłam książkę „Samoleczenie przez dotyk” i od tamtego czasu miałam okazję wypróbować, prezentowaną w niej sztukę, w różnych dolegliwościach.
  
Metoda jin shin jyutsu wykorzystuje nasz potencjał samouzdrawiania zanim choroba uaktywni się w naszym fizycznym ciele. Jest ona jedną z tych, która wspomagają nasz organizm już w fazie pierwszych sygnałów lub objawów. Dlatego warto wprowadzić ją do swojego życia i skorzystać z jej zasobów.

Podstawą tej techniki jest filozofia Wschodu, która postrzega człowieka całościowo jako istotę połączoną z naturą i podlegającą jej prawom. Według jej zasad, życie powstaje z energii życiowej, która przejawia się na różnych poziomach istnienia. 

Ludzki organizm złożony jest z wielu „trybików” zależnych od siebie i ważne jest, by wszystkie funkcjonowały prawidłowo. Otoczony i przepleciony jest systemem strumieni energetycznych i 26 energetycznymi punktami, które odpowiednio stymulowane przyczyniają się do harmonizacji i odnowy energii życiowej.  Jin shin jyutsu reguluje organizm zarówno na poziomie fizycznym ale także duchowym i mentalnym. Równoważy przepływ energii co z kolei przywraca nam stabilność zdrowotną.



źródło zdjęcia: 
www.joy.hu

Zobacz także:

Cel Duszy

Cel Duszy