wtorek, 8 listopada 2016

Sens życia cz. II

Rozmowa z Robertem Noble

źródło zdjęcia: www.instytutnoble.pl
Część pierwsza znajduje się tutaj

M.D. Z Twoich doświadczeń powstały dwie książki. Pierwsza to „OOBE. Drugie Życie poza Ciałem” i najnowsza pt.: „”OOBE. Ścieżka Serca”. Tytuł „Ścieżka Serca” jest dla mnie zrozumiały ale wiele osób, które chciałyby pójść swoją drogą, pytają: „No dobrze, ale jak mam to zrobić?”. Czują, że muszą coś zrobić ale tak naprawdę nie wiedzą jak. Jakie dałbyś tym osobom wskazówki?

R.N. No tak. Mówiąc komuś „kieruj się sercem”, on nie wie co to znaczy tak naprawdę, nie wie od czego zacząć. Moim zdaniem, zasada jest prosta: Jeżeli wyłączy umysł i skupi się na rdzeniu swojej istoty, to nie ma opcji, poczuje w sobie miłość i spokój. Kwestia jest tego, by dotrzeć do samego siebie, do tego, kim się jest. Każdy musi dojść do siebie, do źródła. Wszystko jest tak naprawdę w sercu. To to, co cię uszczęśliwia. 


Każdy teoretycznie chce być szczęśliwy, ale nie każdy wie jak to zrobić, nie każdy wie jak być sobą. Żeby być sobą trzeba się oczyścić od wszystkiego, co nas ukształtowało a czym w rzeczywistości nie jesteśmy. Mam tu na myśli wszelkie przekonania, uwarunkowania i wpojony nam obraz świata. Osoba, która chce doświadczyć siebie powinna poświęcić sobie przynajmniej pięć minut dziennie, aby usiąść w ciszy i pomedytować. Człowiek aby był szczęśliwy musi pobyć sam ze sobą. Obecnie ludzie są zabiegani i żyją cudzymi sprawami. Gonią za swoim ogonem i to do niczego nie prowadzi. 

M.D. - I do tego trzeba mieć odwagę, żeby poznać siebie...

R.N. – To jest podstawa podstaw! Jeżeli chcesz coś zmienić, chcesz poznać siebie, poznać prawdę, to życie będzie nas bombardowało rożnymi rzeczami, takimi, że zmusi nas do zmian. Nie ma innych źródeł ale musi to wyjść od nas, bo jeżeli ktoś podda się temu, nic nie będzie robił – nic się nie zmieni.


M.D. - I to jest chyba sens OOBE, tak jak w Twoim przypadku, tak jak można przeczytać w obu Twoich książkach. Pierwsza  książka była raczej poradnikiem ale też były tam różne Twoje historie z doświadczeń wychodzenia z ciała. W drugiej - jest takich historii znacznie więcej. Bardzo chętnie czytałam te relacje, bo można było zobaczyć o co tak naprawdę w tym chodzi. Uważam, że udało się Tobie oddać charakter tego. Relacje te są bardzo osobiste, rzeczywiste i autentyczne. Czytając, czułam Twoje emocje ... 

R.N. - Cieszę się, że to odczułaś. Pisząc tę książkę chciałem, by ten temat był odebrany jako coś autentycznego i realnego. Bowiem wszystko co napisałem w książce jest moim bezpośrednim doświadczeniem, Cieszę się, jeżeli czytelnik potrafi poczuć to o czym piszę. Osoby, które nie doświadczyły na sobie projekcji astralnej mogą myśleć, że to wszystko jest tylko moją wyobraźnią. Z tego powodu w pierwszej kolejności wydałem książkę "OOBE. Drugie życie poza ciałem", aby ludzie sami zaczęli doświadczać, by mieć lepszy wgląd w moją drugą książkę. 

M.D - OOBE jest często porównywane ze świadomym śnieniem. Często się łączy te dwie rzeczy. Mówi się, że to jest właściwie to samo ale chyba nie do końca, prawda?

R.N. – To jest to samo, tylko kwestia jest uzyskania tego stanu. W OOBE wchodzę bezpośrednio w sen, a w LD odzyskuję świadomość już tam. Tak czy inaczej to zjawisko jest śnieniem. To śnienie jest równie rzeczywiste jak nasze codzienne fizyczne życie.

M.D. - Słyszałam też o czymś takim, że poprzez świadome śnienie możemy sobie zaprogramować przyszłość, tak że w naszym rzeczywistym życiu to się wydarzy. To jest może zbyt materialistyczne i fizyczne podejście ale taka opinia istnieje o OBE.

R.N. - Tak. Jak najbardziej. Jest to możliwe, według mnie, ale to bardziej działa na zasadzie wykorzystania świadomego śnienia do przekonania swojej podświadomości, czyli jest to jakby inna forma programowania podświadomości. Na przykład dla tych, którzy afirmują czyli stosują afirmacje, żeby przyciągnąć coś do swojego życia. W tym przypadku jest to świadome śnienie, które ma moc takich afirmacji i na tej zasadzie to działa. Świadome śnienie daje możliwość np. testowania różnych scenariuszy, które będą później sprawdzane w rzeczywistości fizycznej. Dobrym przykładem jest udanie się na rozmowę kwalifikacyjną w sprawie pracy. Dyskutujemy sobie, odgrywamy rożne role i patrzymy jaka jest reakcja na dane pytanie, na nasze odpowiedzi. To daje nam jakąś wiedzę, oraz poczucie pewności w życiu codziennym. 

źródło zdjęcia: www.instytutnoble.pl

M.D. - Rozumiem. Często to podkreślasz, że zwłaszcza na początku, wiele osób chce wychodzić z ciała właśnie z przyziemnych pobudek. Jest takie przeświadczenie, że możemy zajrzeć sobie do kogoś, zrobić to czego nie możemy wykonać w świecie rzeczywistym, że tam jest więcej możliwości. Wydaje mi się, że takie osoby mogą się zatrzymać na tym poziomie poznawania.

R.N. - W pewnym sensie się zatrzymają, jeżeli nie znajdą jakichś innych bodźców. Zdarza mi się słyszeć, że są osoby, które po prostu nie wiedzą co mają robić. Odzyskują świadomość w swoich snach i nie wiedzą co dalej robić. Jak można nie wiedzieć co robić w świecie nieograniczonych możliwości? Problem byłby we mnie i starałbym się go znaleźć. 

M.D. - Czy przy wychodzeniu wychodzisz z ciała są jakieś osoby prowadzące? Czytałam o tym, że ma się w tym stanie poza ciałem kogoś kto cię prowadzi? Kogoś kto jest jakby takim twoim „ochroniarzem”, przewodnikiem po tamtym świecie.

R.N. - Tak. Zgadza się ale zawsze trzeba być czujnym i trzeźwo myśleć, bo nigdy nie wiadomo kto to jest. Czy to jest ktoś przyjazny i jakie są jego intencje. Nigdy tego nie wiadomo. Dlatego zawsze kierujmy się sercem, bo to da nam pewność. 

M.D- Jakie korzyści duchowe osiągnąłeś dzięki podróżom astralnym? Mówiłeś o rozwoju świadomości, poszukiwaniu siebie ale co ciągnie Cię do takich doświadczeń?

R.N. - Nasz kupiecki umysł zawsze chce jakiś gratyfikacji. Korzyści i poczucia wyjątkowości. Największą korzyścią jaką uzyskałem jest znalezienie siebie. 

M.D. - W swojej książce poruszasz kilka tematów. Można by ją podzielić na kilka części (umownie). Jest etap pierwszy, kiedy nas prowadzisz, stopniowo pokazujesz czym jest OOBE, pokazujesz swoje początki, natomiast później dochodzisz do szamanizmu. W jednym ze stwierdzeń mówisz o tym, że to właśnie szamanizm skłonił Cię do praktykowania OOBE, do poszukiwania poprzez OOBE własnych ścieżek i odpowiedzi na odwieczne pytania. I tak chyba do końca szamanizm nie dostarczył Ci tych odpowiedzi, prawda? 

źródło zdjęcia: www.redfeathershamanichealing.com
R.N. - Szamanizm jest ogólnie ciężkim tematem. Jest wiele odmian szamanizmu. Można powiedzieć, że ja preferuję swój własny, nowoczesny szamanizm, który, można tak powiedzieć, jest mieszaniną różnych szamanizmów. Podstawą mojego kierunku jest to, co przekazuje Carlos Castaneda (antropolog amerykański, autor książek o naukach Don Juana Matusa). Poprzez własne doświadczenia zacząłem odkrywać, że ten świat przedstawiony w książkach Castanedy faktycznie ma miejsce. Gdy czytałem jego książki był etap takiego niedowierzania i braku zrozumienia. Czytałem te książki, bo chciałem się dowiedzieć czegoś więcej na temat świadomego śnienia. Po jakimś czasie sprawy potoczyły się tak, że wszedłem w ten świat doświadczalnie. Nim się spostrzegłem nie było już odwrotu, ponieważ wiem, że jest to jedyna słuszna droga rezonująca z moim sercem. Wiedzę zawartą w tych książkach wciąż sprawdzam na sobie. Dziś wiem, że nie jest to świat wyimaginowany, lecz całkowicie rzeczywisty jak nasz w którym jesteśmy. Ciężko to opowiedzieć komuś, kto się tym nie interesuje. To jest zupełnie inny świat i tylko poprzez własną praktykę można go poznać.

M.D. - Szamanizm przeciętnemu człowiekowi, kojarzy się z jakimiś szamanami, magami, rytuałami, duchami 

R.N. - Tak. Generalnie mnie szamanizm zainteresował ze względu na to, że czytając relację o szamanach, praktycznie każdy szaman wchodzi w trans, wchodzi do świata duchowego. Czytając relacje z podróży szamanów stwierdziłem, że jest to typowe doświadczenie projekcji astralnej. To mnie zainteresowało najbardziej. Oni wchodzą w śnienie bezpośrednio i tam świadomie funkcjonują, działają, zbierają informacje, wracają i dzielą się tą wiedzą z innymi. Taki był początek, dlatego ta droga do mnie przemówiła. Natomiast rytuały typu: zabijanie zwierząt, upijanie im krwi, itp. itd. do mnie nie przemawiają. To już mi nie pasuje chociaż zdaję sobie sprawę, że te działania mają sens dla tych Szamanów. Wiem o tym, że rytuały pomagają osiągnąć odmienne stany świadomości. Mi nie jest to potrzebne, gdyż ja dążę do tego by korzystać z własnej osobistej mocy. Temat szamanizmu jakoś ze mną rezonuje, podoba mi się tajemniczość, ten klimat, kontakt z naturą. Ale chyba najbardziej przemawia do mnie bęben szamański, gra na nim i wchodzenie w trans. Dlatego tworzę swój własny szamanizm.
Tekst autoryzowany                      


TUTAJ 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zobacz także:

Cel Duszy

Cel Duszy